Historia
Podziemna trasa

Podziemna trasa turystyczna w Krobicy to dwie niezwykłe historie, które połączyły się tuż przed rozpoczęciem prac zainicjowanych przez doktora Macieja Madziarza oraz pracowników naukowych KGHM Cuprum.
Zacznijmy od Kopalni św. Jana, a właściwie początków górnictwa w rejonie ówczesnych miejscowości Krobsdorf oraz Giehren, dziś Krobica i Gierczyn. Historyczne źródła pierwsze znane prace datują na rok 1512, kiedy to górnicy przybyli z rejonu Jachymowa (Sankt Joachimsthal) z terenu dzisiejszych Czech mieli rozpocząć poszukiwania złóż, a już wkrótce potem za sprawą inicjatywy rodziny Schaffgotsch, czyli właścicieli zamku Gryf w obrębie którego klucza znajdował się majątek Gierczyn, osiedlili się i inni jachymowscy górnicy. Pierwsze powstawały wyrobiska odkrywkowe, przekształcane w szyby i wyrobiska podziemne, które następnie odwadniano sztolniami. W trakcie drążenia takiego wyrobiska, które miało za zadanie wypuścić zbierającą się w kopalni wodę, górnicy czasami natykali się na nowe, nadające się do eksploatacji złoża (w XVI wieku była to głównie ruda cyny) znajdowane również w chodnikach i sztolniach poszukiwawczych, specjalnie w tym celu wykonanych. Tak powstawała sieć podziemnych korytarzy. Jako, że ludzie pracujący w obiektach byli niewielkiego wzrostu, a drążenie dużych korytarzy było niezwykle czaso- oraz pracochłonne, to i same sztolnie musiały być na potrzeby górnika ciasne i niskie.
Prace w szybach wydobywczych zaczynało się od wyrobiska drążonego w dół; z czasem powstawała coraz większa „dziura”. Niestety pracę utrudniała deszczówka; wyrobisko zamieniało się w wielką kałużę adekwatną do głębokości obiektu. Koniec opadów nie oznaczał końca wody w kopalni. Deszczówka przesiąkała przez skały w kolejnych dniach – nawet przy braku opadów górnik często zaczynał pracę od usuwania wody.
Kiedy wyrobisko osiągnęło pewną głębokość (ok. 10 m) wybieranie wody stawało się utrudnione, a wtedy górnicy szukali rozwiązania problemu, jakim było przeważnie wydrążenie sztolni odwadniającej.
Kolejne lata prac w kopalni to przedłużanie chodników wzdłuż znalezionych pokładów, a w regionie – rozwój górnictwa. Licznie powstające kopalnie z rejonu Gierczyna wydobywały do końca XVI w. ilości rudy cyny porównywalne do największych ośrodków z saskich i czeskich Rudaw. Gwałtowne załamanie prac górniczych przypada na okres wojny 30-letniej w wieku XVII, po której górnictwo cyny na tym terenie nigdy nie wróciło już do poziomu z czasów świetności.
Wiek XVIII przyniósł duże zmiany – to w tym czasie w okolicy Przecznicy i Gierczyna rozpoznano złoża kobaltu. W tym okresie powstała również sztolnia Leopolda w Krobicy skupiona głównie na pozysku kobaltu używanego do tworzenia niebieskiego barwnika z rud zawierających minerał kobaltyn, a rozwój techniki pozwolił na usprawnienie i przyspieszenie przeprowadzanych prac górniczych. W kopalniach coraz powszechniejsze stawały się odstrzały przy użyciu ładunków wybuchowych, w tym z czarnego prochu, dzięki którym można było kruszyć twarde partie skał. Popularyzacji uległo wykorzystanie zmechanizowanych drewnianych pomp wodnych w celu odwodnienia kopalni, a tymczasem w Anglii powstały też pierwsze pompy do usuwania wody korzystające z silnika parowego – one pozwoliły górnikom na więcej. Woda gruntowa przestała być barierą – kopalnie mogły powstawać także na nizinach i mogły być coraz głębsze.
Izerskie górnictwo, w naszym regionie skupiające się już głównie na kobalcie, w XIX wieku trafiło pod jurysdykcję pruskiego ministra do spraw górnictwa hrabiego Fryderyka Wilhelma von Reden, odpowiedzialnego za znaczne uprzemysłowienie Śląska. Nie należy mylić go z hrabią Redernem, który w XVI w. tworzył kopalnie w rejonie pobliskiego Smreka.
Na początku XIX wieku, w okolicach 1816 roku zakończono ostatecznie wydobycie w sztolni Leopolda. Rejon kopalni gierczyńskich i przecznickich stał się ponownie obiektem zainteresowania niemieckich specjalistów w trakcie II wojny światowej, poszukujących w okolicy cyny ale wyrażających również zainteresowanie potencjalną mineralizacją uranową. Prace w rejonie Gierczyna odbywały się jeszcze w latach 50 i 60 XX wieku. Zdaniem świadków i zgodnie z informacjami źródłowymi, poszukiwano tam uranu. W pobliżu krobickiej sztolni znajduje się leśne źródełko, którego radoczynność badają naukowcy z Politechniki Wrocławskiej, porównując z zapisami tworzonymi przez sondę ulokowaną w sztolni.
Najnowsza historia obiektu turystycznego sięga pierwszej dekady XXI wieku, kiedy władze Gminy Mirsk odwiedził Maciej Madziarz, naukowiec z Politechniki Wrocławskiej mający na celu przekonanie władz samorządowych do udziału w projekcie unijnym pt. „Rekultywacja terenów zdegradowanych pracami górniczymi”. Na projekt Gmina Mirsk przeznaczyła około 1 mln złotych, kwotę ponad 2,5 mln uzyskano z funduszy unijnych, a pozostałe środki zabezpieczono dzięki kredytowi WFOŚiGW oraz wsparciu Fundacji Polskiej Miedzi.
Geopark został oficjalnie oddany do użytku w lipcu 2013 roku. Zgodnie z zapisami w umowie, gmina jako beneficjent miała obowiązek udostępniać podziemną część przez 5 lat nieodpłatnie przynajmniej w pełni sezonu. Zimą wyrobiska przez które prowadzi trasa podziemna stawały się okresowo schronieniem nietoperzy. Ostatecznie nietoperze utworzyły swoje siedliska w nieużytkowanych turystycznie, spokojnych sztolniach.

Początkiem września 2019 roku podziemna trasa znalazła nowego opiekuna. Jedna z przewodniczek po obiekcie prowadząca firmę Góry Przewodnik, postanowiła spróbować swoich sił jako dzierżawca. We wcześniejszych latach, w miesiącach zimowych obiekt pozostawał nieczynny, a tym samym zupełnie niepromowany. Listopad i grudzień 2019 to olbrzymie koszty utrzymania i brak środków z przychodów. Dopiero luty 2020, będący efektem kilku miesięcy promocji pozwolił nieco odetchnąć. Niestety już okres marzec-czerwiec 2020 upłynął pod znakiem pandemii, a tym samym zaowocował kolejnym drastycznym spadkiem przychodów w stosunku do prognoz. Z niepokojem patrzymy w przyszłość licząc, że wkrótce otrzymamy możliwość spłacenia zobowiązań oraz dalszego rozwijania tego przepięknego, tajemniczego miejsca.

Historia
Wieża widokowa

Wieża widokowa w Mirsku powstała w starej wieży ciśnień, której historia zaczyna się w latach 1887 – 1890. Zaprojektował ją mistrz budowlany O. Jaekiel. Parter wykonano z kamienia bazaltowego zakończonego gzymsem pokrytym dachówką ceramiczną. Kolejne 7 pięter to cegła licówka, a grubość muru waha się od 45 do 60 cm. Do poziomu pokrycia hełmu wieży tynk nakrapiany. Wieża zwieńczona jest więźbą dachową drewnianą, wielospadową, ośmioboczną pokrytą dachówką ceramiczną. Całkowita wysokość wieży to 37,5 metra. Monolityczny strop do obsługi zbiornika na wodę oparty jest na stalowych belkach. Klatka schodowa początkowo drewniana, wymieniona została podczas remontu (2010 – 2013) na stalowo – kratową. Wieża od początku swojego istnienia miała za zadanie podniesienie ciśnienia w wodociągu grawitacyjnym miasta Mirsk poprowadzonym z ujęć wody w Krobicy. Nocą, gdy pobór wody był mniejszy, a nawet ustawał, zbiornik umieszczony na szczycie wieży napełniany był jedną z rur pompą znajdującą się w przyziemiu. W ciągu dnia dwie inne rury uzupełniały zapotrzebowanie miasta na wodę w sposób grawitacyjny, wykorzystując zasadę naczyń połączonych. Wieża użytkowana była zgodnie z przeznaczeniem do lat 70 XX wieku. Podczas przebudowy w latach 2010 – 2013 usunięto zbiornik wodny, a w jego miejscu postawiono taras widokowy z panoramą 360 stopni. Wieża ciśnień jest udostępniona do zwiedzania od 2014 roku, a rewitalizacja realizowana była w partnerstwie z Jelenią Górą, Kowarami, Janowicami Wielkimi oraz ze Świeradowem-Zdrojem w ramach Projektu „ZOBACZYĆ KRAJOBRAZ – DOTKNĄĆ PRZESZŁOŚĆ” – wykorzystanie potencjału kultury i dziedzictwa przeszłości na terenie Subregionu Karkonosze i Góry Izerskie współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Dolnośląskiego na lata 2007-2013 w ramach Działania 6.4. (partnerstwo) oraz samorządy terytorialne, w tym Gminę Mirsk.